8.3.13


zdobyty szczyt —
Oni
wciąż w drodze



19 komentarzy:

  1. jednocześnie i aktualne i ponadczasowe

    pozdrawiam
    rob

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki miałam cel.
    Droga gdziekolwiek prowadzi jest uniwersalna.

    Poza tym, będą następni... w drodze.

    Dziękuję,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż przechodzą po ciele ciarki, gdy się czyta..
    Pewnie dlatego, że jest to tak aktualne..!
    Ale, również dlatego, że myśli się o tych następnych, którzy pójdą tą drogą..

    Pozdrawiam:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu,

      na pewno w dużej mierze na odbiór mają wpływ
      aktualne wydarzenia, które były dla mnie inspiracją.

      Zdaję sobie przy tym sprawę, że niektórzy mają mi to za złe.

      Dziękuję,
      Magda :-)



      Usuń
  4. piękne, Madzik, naprawdę piękne

    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetka,
      dziękuję Ci. Bardzo!

      Magda :-)



      Usuń
  5. Droga to nie to samo co wędrówka.Okazuje się, że szczyt nie zawsze jest celem i to nie on wyznacza granice.Szczytu się nie zdobywa to góra zdobywa nas-naszą namiętność.Czasem pozwoli nam na więcej ale w Himalajach trudno o takie przywileje.
    Czytam to haiku uniwersalnie-bo nie o dziennikarstwo tutaj chodzi.
    Para słów ,,zdobyty-wciąż'' i ich konsekwencja - jest pouczająca lecz wzbudza niepokój ponieważ okazuje się że bezpośrednie doświadczenie-finalny stempel-nie jest podróży kresem.On przychodzi niespodziewanie jakby z zewnątrz a jednak jest częścią złożonej całości.Zdobywcy trzymający się grani odpychają od siebie taką myśl-skupiają się na detalach....pytanie podstawowe w twojej pracy jest następujące...

    kto jest zwycięzcą...?

    pozdrawiam S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto zdobyczą?

      Poruszyłeś kwestię, którą 3 lata temu też próbowałam ująć
      w haiku:

      zdobyty szczyt
      ośnieżona góra
      zaczyna drżeć

      Link

      Magda


      Usuń
  6. Odpowiedź nie może być całkowicie racjonalna ponieważ nie znamy ,,zdania góry''.Widoczne są jedynie znaki które wydają się bierne-przypadkowe.I czy nie zasadna jest teza, że to wzniesienie(nie sam szczyt) w pewnym sensie wchłania całym sobą zdobywcę który ma tylko wrażenie panowania nad sytuacją.Czy zatem zdobycie nie jest tylko punktem widzenia naszej strony-ludzkiej ? Natura nie opowiada historii-działa jednak konsekwentnie i to od niej zależy dopasowanie się do reguł gry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Sebastianie,
      chociaż poruszasz wiele dyskusyjnych kwestii,
      np. termin na ogół często używany - "zdobywcy szczytu".
      Użyłam go z punktu widzenia strony ludzkiej, jak najbardziej. :-)

      Dzięki jeszcze raz,
      Magda :-)

      Usuń
  7. Każdy człowiek ma w życiu jakiś cel [a przynajmniej powinien]. Do celu można dotrzeć lekkim truchtem albo mozolną pracą, jak kto woli...
    Są i tacy, którzy nie poprzestają na jednym. Dla nich, wspinaczka, może trwać całe życie.

    pozdrawiam,
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Atenka,
      masz rację. Różnie ludzie zdobywają cel.

      :-)

      Usuń
    2. chciałam powiedz, szczyt za szczytem :-)

      ;-)

      Usuń
  8. Wczoraj z rozmowie ze szwagrem poruszyliśmy słowa jakże bliskie każdej osobie: pasja, miłość ( w tym przypadku do gór ), walka z przeciwnościami losu i ich pokonywanie, pokonywanie również własnych słabości, dążenie do celu ( nawet znając konsekwencje jak w przypadku himalaistów )itp.

    Doszliśmy do wniosku że Nasze pasje czasami pochłaniają nas całkowicie ale dzięki temu stajemy się z każdym dniem coraz lepsi, one ( pasje ) kształtują nasz charakter, nasze postrzeganie świata i bardzo często jest tak że nawet najbliższa nam osoba nie jest w stanie od nich nas oderwać.

    Himalaista idąc w góry wie że może z nich nie wrócić, że mogą one stać się jego grobem ... jednak miłość do gór, ta "bliskość" nieba jest tak wielkim magnesem że nawet gotowi są poświęcić swoje życie by podążać obraną ścieżką życia.

    Madziu, Oni wciąż w drodze na swój szczyt - piękne Haiku ... dziękuję Ci za chwile zatrzymania się i zamyślenie nad istotą Naszych pasji, Naszych miłości , Naszych obranych ścieżek którymi podążamy :)

    Pozdrawia serdecznie,
    Robert.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robercie :-),

      ja Tobie też dziękuję za podzielenie się refleksjami,
      które zatrzymują na dłużej.
      W przypadku tego haiku mam na myśli kilka dróg.
      Mam nadzieję, że są widoczne.

      Serdecznie pozdrawiam,
      Magda :-)

      Usuń
  9. Oni już przeszli swoją drogę, są na mecie.
    Chociaż każdy by wolał, żeby dalej szli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chcielibyśmy w świecie rzeczywistym,
      ale jak daleka jest droga do nieba -
      nie wiemy.

      Usuń
  10. wspaniałe haiku, przeczytałam komentarze, zupełnie inaczej je zrozumiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Irenko, bardzo się cieszę
      a jednocześnie żałuję, że nie zdradziłaś swojej tajemnicy.

      A może dasz się namówić?

      Magda :-)

      Usuń